Obiecuje więcej,

daje mniej!

Łk 16, 9-15

Jak to mówi Kohelet, na wszystko jest czas: „Jest czas rodzenia i czas umierania, …” W moim życiu, jak w życiu wielu młodych ludzi, był czas zachwytu komputerami i informatyką. Szukając odpowiedniego komputera sprawdzałem po dwadzieścia razy jego możliwości. Godzinami siedziałem w internecie aby znaleźć sprzęt z odpowiednio dobrym procesorem, dużym dyskiem, czy prawie idealnym monitorem. Częściowo można było usprawiedliwić te wielogodzinne poszukiwania dobrego sprzętu. Ostatecznie nie chodziło o posiadanie super sprzętu ale o zakup takiego, który dobrze spełniałby swoją funkcję w mojej posłudze kapłańskiej.

Z drugiej jednak strony, nie pamiętam, abym w tamtym okresie mego życia, tyle samo czasu i energii poświęcał na pogłębianie wiedzy teologicznej czy duszpasterskiej.

Świat, w którym żyjemy kusi nas wielkimi możliwościami posiadania i poznania. Oferuje nam wiedzę i dobra materialne. Daje dużo, ale nie wszystko. Obiecuje więcej, daje mniej. Świat kusi nas niczym dobra reklama, która wmówiła umierającemu z głodu człowiekowi, że w sytuacji, w której obecnie się znajduje, najważniejszy jest dla niego czterowarstwowy papier toaletowy marki „Wieczny odpoczynek”.

Często zaślepieni „błyskotkami” tego świata, zamiast z nich korzystać zaczynamy im służyć!

„Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!”

A przecież służyć powinniśmy tylko naszemu Bogu!

 

Wujek,

nie wygłupiaj się!

J 2,13-22

Pewnego popołudnia, wraz z rodziną udałem się na Mszę świętą do kościoła parafialnego. Mój bratanek miał wtedy niespełna 3 lata. Nigdy wcześniej nie widział mnie z bliska ubranego w szaty liturgiczne (albę i ornat), dla niego dziwaczne i niezbyt pasujące do wujka który godzinę wcześniej kosił trawę w ogrodzie. Kiedy wraz z drugim księdzem wyszliśmy z zakrystii krocząc w kierunku ołtarza, bratanek mnie rozpoznał i na cały głos krzyknął: „wujek, nie wygłupiaj się!”

DSC02644Kiedy wsłuchuję się w słowa niektórych moich własnych modlitw, lub kiedy słyszę modlitwy innych ludzi, sam mam chęć krzyknąć na cały głos: nie wygłupiaj się!, nie wygłupiajcie się! A dzieje się tak wtedy, kiedy zamiast rozmawiać z Bogiem, zaczynam/y targować się z Nim jak przekupnie przed świątynią. Nie płacimy pieniędzmi, ani nie kupujemy gołębi i baranków na ofiarę, gdyż mamy inną, „pobożną” walutę.

Robiąc biznes z Bogiem, płacimy przykładowo „trzema drogami krzyżowymi” i „jedną adoracją trzygodzinną” za powodzenie w pracy i udaną operację. Próbujemy targować się z Bogiem, zapominając, że On daje nam wszystko za darmo.

Bóg zaprasza nas na spotkanie, na modlitwę, aby nas napełnić swoim Słowem i Miłością.

Nie wygłupiajmy się, i nie róbmy z tego spotkania targowiska!

Zainteresuj się

grzesznikami

Łk 15, 1-10

azulejos porto

„Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi.”

Będąc „świeżo upieczonym” księdzem, podczas kazania, opowiedziałem krótką historię o księdzu odprawiającym Mszę świętą na kamieniu nad brzegiem rzeki. Ubrany był w krótkie spodenki i koszulę flanelową.

Po zakończeniu tej opowieści spojrzałem na ludzi zgromadzonych w kościele, którzy z dezaprobatą kręcili głowami. Sprowokowałem ich jeszcze bardziej, udając oburzenie na księdza, który w tak „niegodny” sposób sprawował Eucharystię. Na reakcję nie musiałem długo czekać. Jedna starsza pani nie wytrzymała i na głos powiedziała, że tak się nie godzi i nie wolno tak robić.

Kiedy jednak powiedziałem, że tym kapłanem był dzisiejszy święty, Jan Paweł II, w kościele zapanowała cisza.

Czasem wydaje się nam, że wiemy najlepiej jak, kiedy i gdzie głosić Ewangelię. Wiemy, ale nie głosimy. I nie pozwalamy innym jej głosić.

Uczta

bez ciebie!

Łk 14, 15-24

Siedzimy w niewielkiej sali, w której może pomieścić się około 30 osób. Jest nas czterech, rozmawiamy, śmiejemy się. Trochę komentujemy sprawy dziejące się w Kościele i polityce, czasem przeskakując na pogodę i sport. Można by rzec, taka mała uczta duchowa. Każdy kto chce, może wejść i dołączyć się do wspólnego świętowania życia.

W pewnym momencie, do sali wchodzi bardzo dynamicznie nasz kolega. Siada na fotelu, plecami do nas, włącza telewizor i ustawia głośność w taki sposób, że człowiek przestaje słyszeć nawet własne myśli.

Ciekawy film, transmisja z Marsa, sportowe wydarzenia, kucharskie rewolucje, seriale, wiadomości informacyjne, …i to wszystko ważniejsze od świętowania przyjaźni między ludźmi, czy też miłości w rodzinie???

DSC01052 (2)Zdarza się, że postępujemy wobec Boga podobnie jak nasz kolega postąpił wobec nas – zawsze czymś zajęci i nigdy nie mający czasu by odpowiedzieć na Jego zaproszenie.

Jaki jeszcze powód znajdziemy, aby zlekceważyć zaproszenie od Boga na ucztę życia?

Czy, w naszej ludzkiej pysze, naprawdę myślimy, że Bóg nie znajdzie nikogo innego w nasze miejsce?

„Albowiem powiadam wam: Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty.”

P.S.

  • Eucharystia, czy zakupy połączone z kinem?
  • Rodzina, czy kumple i kumpelki?
  • Przyjaźń, czy wykorzystywanie bliskich nam osób do własnych egoistycznych celów?
  • Uczta z Bogiem, czy ze złym duchem? W tym przypadku nie istnieje inne, trzecie, alternatywne wyjście!

 

Zaproszenie

do twojego serca

Łk 14, 12-14

Wyobraźmy sobie, że nasze serce to sala bankietowa. Urządzona z klasą i na wysokim poziomie. Jedzenie przygotowane przez mistrza kucharskiego, ciasta z najlepszej cukierni i do tego zespół muzyczny z najwyższej półki.

Kogo zaprosisz do tak przygotowanej sali twego serca? Czy znajdzie się tam miejsce dla nieznajomej lub nieznajomego, dla biednego i odrzuconej przez rodzinę, dla uzależnionych od narkotyków i partyjno-ideologicznych przeciwników?

20180424_160841Odpowiedź na te pytania można znaleźć bardzo łatwo odpowiadając, w pierwszej kolejności, na kilka innych pytań:

  • komu dzisiaj pomogłaś bezinteresownie?
  • o kim dobrze i z uznaniem mówiłeś?
  • ile godzin wczoraj bezmyślnie wpatrywałeś się w ekran komórki lub komputera, zamiast usiąść przy łóżku twojej schorowanej babci zamkniętej całymi godzinami w swoim małym pokoiku, czekającej z tęsknotą na twoje spojrzenie?
  • ile dzisiaj wypowiedziałaś bezsensownych słów, zamiast wsłuchać się w słowa człowieka cierpiącego, który nie ma przed kim wyrzucić z siebie bólu, który go rozrywa?

Jezus powiedział: „Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych.”

A kogo dzisiaj zaprosisz na ucztę do twojego serca?

 

Przekupić Boga

lub …?

Mk 12, 28b-34

20180221_120946-e1541285841728.jpgOkreślenie ofiara ma bardzo wiele znaczeń.

Ofiara niejednokrotnie kojarzy się z ludzką słabością, kiedy mówimy: ona/on to skończona ofiara losu.

Jako istoty rozumne i inteligentne, potrafimy z ofiary uczynić narzędzie szantażu: „Boże, jak możesz mnie tak traktować? Codziennie odprawiam trzy drogi krzyżowe, klęczę w parku przed krzyżem na mrozie, nie wspomnę o litaniach i biczowaniu, a Ty jesteś głuchy na moje błagania. Przecież nie proszę o dużo, tylko o jeden cud uzdrowienia i trochę pieniędzy.”

Istnieje także ofiara „usprawiedliwiająca”. Ten rodzaj ofiary może być bardzo niebezpieczny dla nas. Jest to swego rodzaju próba oszukania siebie samego i Boga. Może się tak stać, kiedy przykładowo dajemy żebrzącemu człowiekowi „aż” 100 złoty albo zamawiamy intencję Mszy Świętej za 200 złoty, i uważamy, że ta ofiara zwalnia nas z przebaczenia i miłości wobec naszych braci i sióstr. W ten sposób próbujemy przekupić Boga i oszukać własne sumienie.

W pozytywnym znaczeniu ofiara oznacza dar, dzielenie się z potrzebującymi tym co posiadamy. Taka ofiara-dar wypływa z głębi serca i jest niczym innym jak wyrazem naszej miłości wobec Boga obecnego w sposób szczególny w ubogich i cierpiących. Najważniejszą, tego typu ofiarą, jest ofiara Jezusa Chrystusa na krzyżu, ofiara z własnego życia dla naszego zbawienia.

Ten ostatni rodzaj ofiary jest wypełnieniem przykazania, o którym mówi święty Marek Ewangelista: „Miłować Go /Boga/ całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary.”

Mój jest ten

kawałek podłogi!

Łk 14, 1. 7-11

W naszym kapłańskim i zakonnym życiu, bardzo często zmieniamy funkcje i miejsca, w których żyjemy i pracujemy. Z upływem lat nabywamy coraz więcej doświadczenia i poszerzamy naszą wiedzę. Przełożeni powierzają nam różne zadania widząc w nas potencjał i talenty, którymi możemy służyć.

Są wśród nas i tacy, mam nadzieję że są w znaczącej mniejszości, którzy walczą o przysłowiowe „stołki”. Tak, taka jest rzeczywistość i nie jest ona zmyślona. Jezus widział to wśród ludzi wśród których żył, i dzisiaj też to widzi.

Walka o pierwsze miejsce przy stole, nie ma nic wspólnego z robieniem kariery zawodowej, z rozwijaniem swoich zdolności, czy zdobywaniem wiedzy.

Walka o pierwsze miejsce, to nic innego jak wmawianie Bogu, że jesteśmy lepsi od innych, bardziej wartościowi, a nawet jedyni, którzy mogą zrobić to czy tamto lepiej niż ktokolwiek inny. Inni mogą tylko wszystko zepsuć.

ŚDM2016

A Jezus mówi wszystkowiedzącemu teologowi: „Ustąp temu miejsca” i wybiera na proboszcza kapłana, skromnego i rozmodlonego. Tego, z którego w seminarium śmiali się nawet koledzy, że jest świętszy od świętego oleju. I temu kapłanowi Jezus mówi: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej”.

W rodzinie, w pracy, czy też na uczelni jest podobnie jak w naszym życiu kapłańskim i zakonnym. Do jednych Jezus mówi: „Ustąp temu miejsca„, a do innych: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej„. Przyjmijmy z pokorą miejsce, które On nam wyznaczył.

Bóg wie i się nie myli. Nie bój się, On cię nie skrzywdzi!

Przełomowe

wydarzenie

Łk 23,44-46.50.52-53;24,1-6a

DSC00458Minęło już wiele lat od momentu, w którym poczułem na skroni zimno lufy karabinu maszynowego. Do dzisiaj nie wiem, czy był to żołnierz czy partyzant. Powiedział tylko jedno, bardzo krótkie zdanie: „a teraz biały umrzesz”. Lęk? Nie wiem, nie pamiętam. Wszystko działo się tak szybko.

Było to dla mnie przełomowe wydarzenie. W jednej chwili, w ułamku sekundy, przed mymi oczyma pojawili się ludzie, moi najbliżsi krewni i przyjaciele. W tym jednym momencie, Bóg dał mi zrozumieć, kto i co tak na prawdę jest w życiu ważne. W chwili gdy śmierć była tak bardzo blisko, nie myślałem o niej, myślałem o życiu.

Z ust Jezusa umierającego na krzyżu można było usłyszeć potężny krzyk: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego.” To nie był krzyk rozpaczy, lecz zawierzenia i pewności wejścia w ramiona swego Ojca.

Kiedy stajemy nad grobami naszych bliskich zmarłych, kiedy dotykamy rzeczywistości czyjejś śmierci, lub kiedy patrząc w pusty grób zastanawiamy się, czy nie jest to przypadkiem miejsce zarezerwowane dla nas, pomyślmy przez chwilę, co tak naprawdę w naszym życiu jest ważne. Może warto znaleźć w sobie odwagę i na zawsze odrzucić to co nas zabija, wszelkie podziały ideologiczne, polityczny, światopoglądowe.

Po co to zrobić?

Po to, aby być szczęśliwym!

Po to, żeby móc zmartwychwstać wraz z Chrystusem!

„Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał.”

Gra czasów,

teraźniejszego i przyszłego!

Mt 5,1-12a

„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”.

DSC00719

Czas teraźniejszy błogosławieństw podkreśla relację człowieka z Bogiem:

– relację poprzez oddanie się Bogu w całości i bezwarunkowo, wszystko należy do Niego – ubodzy w duchu;

– relację poprzez bezkompromisowe pełnienie Jego woli – prześladowani dla sprawiedliwości;

– relację poprzez publiczne przyznawanie się do Jezusa w każdym czasie i miejscu – którym urągają, których prześladują i mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu.

Czas przyszły błogosławieństw ukazuje konsekwencje powyższych relacji człowieka z Bogiem.