I jak tu

milczeć?!

Mt 9, 27-31

Moje osobiste doświadczenie mówienia o wspaniałych rzeczach, których doświadczyłem od Boga, nierzadko kończyło się podejrzeniem, że przesadzam, że się przechwalam, lub że coś innego próbuję ukryć.

Nie jest rzeczą łatwą dzielić się Bogiem i doświadczeniem Jego mocy w dzisiejszych czasach. Można zostać uznanym za fanatyka religijnego lub przewrażliwionego i emocjonalnie rozchwianego osobnika lub nawet cwaniaka.

I chociaż czasem inni oceniają nas właściwie i mają rację gdy widzą nas jak chcemy wszystkim dzielić się z nimi, to gdy od Boga otrzyma się coś wspaniałego, jak niewidomi z Ewangelii, to trudno to zachować tylko dla siebie. I co z tego, że Jezus powiedział, że ten dar jest tylko dla nas, skoro tylko wyszliśmy /ze spotkania z Nim/, roznieśliśmy wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.

Codzienność /smutki i radości/,

wiara /Bóg istnieje/,

doświadczenie bliskości Boga /cud/,

radość i wdzięczność /On jest w nas/,

dzielenie się z wszystkimi /On nas posyła/.

Śmiertelna

choroba

Mt 7, 21. 24-27

20160426_163151Dzisiaj tylko jedna myśl, nad którą warto się pochylić i …

Kościół Katolicki trawi wiele chorób i słabości, gdyż ci, którzy do niego należą są grzeszni. Upadają, lecz dzięki Bożej łasce powstają. I tak jest od wieków.

My, księża, zakonnicy i zakonnice dość często mówimy o ludziach świeckich, że są wierzący lecz nie praktykujący.

A co powiemy o tych spośród nas, którzy są praktykujący a nie wierzący?

„Nie każdy, kto mówi Mi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego ojca, który jest w niebie.”

Uczniowie,

czy etatowe „płaczki”?

Mt 15, 29-37

„Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba, żeby nakarmić tak wielki tłum?”20170320_144010

Jak długo jeszcze będziemy się użalać, płakać i biadolić, że jest nas za mało, że nie dajemy rady, że się nie da? Bezsilni i wystraszeni jak apostołowie, nie mamy zbyt wiele aby ofiarować naszym potrzebującym siostrom i braciom. Praktyczniej byłoby odesłać ich w miejsce gdzie łatwiej jest znaleźć coś do jedzenia lub spotkać kogoś bogatszego, kto ma więcej kasy niż my.

A może wystarczy zauważyć, że Jezus jest wśród nas i że z Nim, nawet jeśli jest nas niewielu i niewiele posiadamy, możemy uczynić wszystko!

Obiecuje więcej,

daje mniej!

Łk 16, 9-15

Jak to mówi Kohelet, na wszystko jest czas: „Jest czas rodzenia i czas umierania, …” W moim życiu, jak w życiu wielu młodych ludzi, był czas zachwytu komputerami i informatyką. Szukając odpowiedniego komputera sprawdzałem po dwadzieścia razy jego możliwości. Godzinami siedziałem w internecie aby znaleźć sprzęt z odpowiednio dobrym procesorem, dużym dyskiem, czy prawie idealnym monitorem. Częściowo można było usprawiedliwić te wielogodzinne poszukiwania dobrego sprzętu. Ostatecznie nie chodziło o posiadanie super sprzętu ale o zakup takiego, który dobrze spełniałby swoją funkcję w mojej posłudze kapłańskiej.

Z drugiej jednak strony, nie pamiętam, abym w tamtym okresie mego życia, tyle samo czasu i energii poświęcał na pogłębianie wiedzy teologicznej czy duszpasterskiej.

Świat, w którym żyjemy kusi nas wielkimi możliwościami posiadania i poznania. Oferuje nam wiedzę i dobra materialne. Daje dużo, ale nie wszystko. Obiecuje więcej, daje mniej. Świat kusi nas niczym dobra reklama, która wmówiła umierającemu z głodu człowiekowi, że w sytuacji, w której obecnie się znajduje, najważniejszy jest dla niego czterowarstwowy papier toaletowy marki „Wieczny odpoczynek”.

Często zaślepieni „błyskotkami” tego świata, zamiast z nich korzystać zaczynamy im służyć!

„Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!”

A przecież służyć powinniśmy tylko naszemu Bogu!

 

Wujek,

nie wygłupiaj się!

J 2,13-22

Pewnego popołudnia, wraz z rodziną udałem się na Mszę świętą do kościoła parafialnego. Mój bratanek miał wtedy niespełna 3 lata. Nigdy wcześniej nie widział mnie z bliska ubranego w szaty liturgiczne (albę i ornat), dla niego dziwaczne i niezbyt pasujące do wujka który godzinę wcześniej kosił trawę w ogrodzie. Kiedy wraz z drugim księdzem wyszliśmy z zakrystii krocząc w kierunku ołtarza, bratanek mnie rozpoznał i na cały głos krzyknął: „wujek, nie wygłupiaj się!”

DSC02644Kiedy wsłuchuję się w słowa niektórych moich własnych modlitw, lub kiedy słyszę modlitwy innych ludzi, sam mam chęć krzyknąć na cały głos: nie wygłupiaj się!, nie wygłupiajcie się! A dzieje się tak wtedy, kiedy zamiast rozmawiać z Bogiem, zaczynam/y targować się z Nim jak przekupnie przed świątynią. Nie płacimy pieniędzmi, ani nie kupujemy gołębi i baranków na ofiarę, gdyż mamy inną, „pobożną” walutę.

Robiąc biznes z Bogiem, płacimy przykładowo „trzema drogami krzyżowymi” i „jedną adoracją trzygodzinną” za powodzenie w pracy i udaną operację. Próbujemy targować się z Bogiem, zapominając, że On daje nam wszystko za darmo.

Bóg zaprasza nas na spotkanie, na modlitwę, aby nas napełnić swoim Słowem i Miłością.

Nie wygłupiajmy się, i nie róbmy z tego spotkania targowiska!

Zainteresuj się

grzesznikami

Łk 15, 1-10

azulejos porto

„Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi.”

Będąc „świeżo upieczonym” księdzem, podczas kazania, opowiedziałem krótką historię o księdzu odprawiającym Mszę świętą na kamieniu nad brzegiem rzeki. Ubrany był w krótkie spodenki i koszulę flanelową.

Po zakończeniu tej opowieści spojrzałem na ludzi zgromadzonych w kościele, którzy z dezaprobatą kręcili głowami. Sprowokowałem ich jeszcze bardziej, udając oburzenie na księdza, który w tak „niegodny” sposób sprawował Eucharystię. Na reakcję nie musiałem długo czekać. Jedna starsza pani nie wytrzymała i na głos powiedziała, że tak się nie godzi i nie wolno tak robić.

Kiedy jednak powiedziałem, że tym kapłanem był dzisiejszy święty, Jan Paweł II, w kościele zapanowała cisza.

Czasem wydaje się nam, że wiemy najlepiej jak, kiedy i gdzie głosić Ewangelię. Wiemy, ale nie głosimy. I nie pozwalamy innym jej głosić.

Uczta

bez ciebie!

Łk 14, 15-24

Siedzimy w niewielkiej sali, w której może pomieścić się około 30 osób. Jest nas czterech, rozmawiamy, śmiejemy się. Trochę komentujemy sprawy dziejące się w Kościele i polityce, czasem przeskakując na pogodę i sport. Można by rzec, taka mała uczta duchowa. Każdy kto chce, może wejść i dołączyć się do wspólnego świętowania życia.

W pewnym momencie, do sali wchodzi bardzo dynamicznie nasz kolega. Siada na fotelu, plecami do nas, włącza telewizor i ustawia głośność w taki sposób, że człowiek przestaje słyszeć nawet własne myśli.

Ciekawy film, transmisja z Marsa, sportowe wydarzenia, kucharskie rewolucje, seriale, wiadomości informacyjne, …i to wszystko ważniejsze od świętowania przyjaźni między ludźmi, czy też miłości w rodzinie???

DSC01052 (2)Zdarza się, że postępujemy wobec Boga podobnie jak nasz kolega postąpił wobec nas – zawsze czymś zajęci i nigdy nie mający czasu by odpowiedzieć na Jego zaproszenie.

Jaki jeszcze powód znajdziemy, aby zlekceważyć zaproszenie od Boga na ucztę życia?

Czy, w naszej ludzkiej pysze, naprawdę myślimy, że Bóg nie znajdzie nikogo innego w nasze miejsce?

„Albowiem powiadam wam: Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty.”

P.S.

  • Eucharystia, czy zakupy połączone z kinem?
  • Rodzina, czy kumple i kumpelki?
  • Przyjaźń, czy wykorzystywanie bliskich nam osób do własnych egoistycznych celów?
  • Uczta z Bogiem, czy ze złym duchem? W tym przypadku nie istnieje inne, trzecie, alternatywne wyjście!

 

Zaproszenie

do twojego serca

Łk 14, 12-14

Wyobraźmy sobie, że nasze serce to sala bankietowa. Urządzona z klasą i na wysokim poziomie. Jedzenie przygotowane przez mistrza kucharskiego, ciasta z najlepszej cukierni i do tego zespół muzyczny z najwyższej półki.

Kogo zaprosisz do tak przygotowanej sali twego serca? Czy znajdzie się tam miejsce dla nieznajomej lub nieznajomego, dla biednego i odrzuconej przez rodzinę, dla uzależnionych od narkotyków i partyjno-ideologicznych przeciwników?

20180424_160841Odpowiedź na te pytania można znaleźć bardzo łatwo odpowiadając, w pierwszej kolejności, na kilka innych pytań:

  • komu dzisiaj pomogłaś bezinteresownie?
  • o kim dobrze i z uznaniem mówiłeś?
  • ile godzin wczoraj bezmyślnie wpatrywałeś się w ekran komórki lub komputera, zamiast usiąść przy łóżku twojej schorowanej babci zamkniętej całymi godzinami w swoim małym pokoiku, czekającej z tęsknotą na twoje spojrzenie?
  • ile dzisiaj wypowiedziałaś bezsensownych słów, zamiast wsłuchać się w słowa człowieka cierpiącego, który nie ma przed kim wyrzucić z siebie bólu, który go rozrywa?

Jezus powiedział: „Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych.”

A kogo dzisiaj zaprosisz na ucztę do twojego serca?

 

Przekupić Boga

lub …?

Mk 12, 28b-34

20180221_120946-e1541285841728.jpgOkreślenie ofiara ma bardzo wiele znaczeń.

Ofiara niejednokrotnie kojarzy się z ludzką słabością, kiedy mówimy: ona/on to skończona ofiara losu.

Jako istoty rozumne i inteligentne, potrafimy z ofiary uczynić narzędzie szantażu: „Boże, jak możesz mnie tak traktować? Codziennie odprawiam trzy drogi krzyżowe, klęczę w parku przed krzyżem na mrozie, nie wspomnę o litaniach i biczowaniu, a Ty jesteś głuchy na moje błagania. Przecież nie proszę o dużo, tylko o jeden cud uzdrowienia i trochę pieniędzy.”

Istnieje także ofiara „usprawiedliwiająca”. Ten rodzaj ofiary może być bardzo niebezpieczny dla nas. Jest to swego rodzaju próba oszukania siebie samego i Boga. Może się tak stać, kiedy przykładowo dajemy żebrzącemu człowiekowi „aż” 100 złoty albo zamawiamy intencję Mszy Świętej za 200 złoty, i uważamy, że ta ofiara zwalnia nas z przebaczenia i miłości wobec naszych braci i sióstr. W ten sposób próbujemy przekupić Boga i oszukać własne sumienie.

W pozytywnym znaczeniu ofiara oznacza dar, dzielenie się z potrzebującymi tym co posiadamy. Taka ofiara-dar wypływa z głębi serca i jest niczym innym jak wyrazem naszej miłości wobec Boga obecnego w sposób szczególny w ubogich i cierpiących. Najważniejszą, tego typu ofiarą, jest ofiara Jezusa Chrystusa na krzyżu, ofiara z własnego życia dla naszego zbawienia.

Ten ostatni rodzaj ofiary jest wypełnieniem przykazania, o którym mówi święty Marek Ewangelista: „Miłować Go /Boga/ całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary.”